TYLKO ŻYWE ZWIERZĘTA LECZĄ

.

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie makabryczna informacja z kwietniowego „Super ekspressu” o pewnym panu z Tychowa Nowego k/ Kielc, który wziął sprawy we własne ręce i zajął się działalnością gospodarczą. Otóż ten znany z nazwiska i imienia obywatel, żerując na naiwności (głupocie ?) ludzkiej, zajął się produkcją psiego smalcu. Smalec sprzedawał na targu  w Kielcach jako panaceum na różne dolegliwości. Surowiec do produkcji kosztował go niewiele; zwabione, często bezpańskie psy zabijał w okrutny sposób, a te które były za chude tuczył, żywiąc je szczątkami zabitych współbraci. Psy były przetrzymywane w potwornych warunkach. Wszystko to stawia pod znakiem zapytania posiadanie przez „producenta” psiego specyfiku jakichkolwiek ludzkich uczuć. Mam tylko nadzieję, że zostanie surowo ukarany, a przypominam, że za zabijanie zwierząt grozi kara do dwóch lat więzienia.

Okrucieństwo wobec bezbronnych zwierząt to zasadniczy aspekt sprawy. Nie można jednak pominąć problemu, jakim jest pokutujące u nas przeświadczenie o leczniczych właściwościach psiego tłuszczu. Jest to zwykły wymysł. Na potwierdzenie moich słów przytaczam wypowiedź Pani Profesor Joanny Gromadzkiej-Ostrowskiej z SGGW w Warszawie, która zdecydowanie stwierdza, że psi tłuszcz nie różni się niczym od tłuszczu innych zwierząt. Zdaniem Pani Profesor wiara w uzdrawiające właściwości psiego smalcu to zwykły zabobon.

Aleksandra Krzeszewska