|

03 października 2007
Nasza Hania
Ciągle szukaliśmy sposobów jak jej pomóc, dzięki czemu spotkaliśmy tak wielu
wspaniałych ludzi, także weterynarzy, którzy pokochali ją tak jak my.... Z
czasem, nasi przyjaciele, którzy odwiedzali Przystań, szli zawsze do niej, żeby
z nią posiedzieć, pogłaskać, wyczesać, pozwolić jej odpocząć trzymając głowę na
ludzkich kolanach...... Najbardziej była obecna w życiu naszego Dominika, stała
się w Przystani jego największą miłością, jej poświęcił tyle serca, czasu,
sił..... Była sercem Przystani, bijącym sercem, pełnym życia choć w
niepełnosprawnym ciele, była dowodem, że to miejsce ma sens właśnie dla takich
jak ona, tu mogła żyć tak długo jak pozwalało jej chore ciało, choć wielu
chciało ją uśmiercić.... łapała za serce tych, którzy je mają, była jak test-
czy masz w sobie jakieś uczucia, jakąś wrażliwość?- dlatego tak wielu ludziom
pomogła, odmieniła ich sposób myślenia o życiu, o sobie........ Pamiętam
chłopaka, który przyjechał z wycieczką z ośrodka dla dzieci i młodzieży z
problemami.... na początku wulgarny twardziel, przywódca grupy, przerywał nasze
wypowiedzi, wygłupiał się, nic go nie interesowało.
Hania leżała, gdy grupą
podeszli do niej, rzucił kilka wulgarnych uwag dotyczących budowy tylnej części
jej ciała..... po pewnym czasie zauważyłam, że nie chodzi już za kumplami ale
stoi przy boksie Hani i patrzy na nią, gdy podeszłam zapytał czy może podejść
bliżej- bał się koni, nie miał z nimi nigdy do czynienia. Wprowadziłam go, dałam
szczotkę, wytłumaczyłam, jak ją czesać i został z nią sam. Gdy wróciłam,
usłyszałam, że mówi do niej miło, czule, siedzi na sianie, ona położyła mu głowę
na kolanach i leżała szczęśliwa, że ktoś ją dotyka, czesze.... a chłopak
przycichł, przestał udawać twardziela, wypytał o jej historię i cały czas ją
głaskał, ona patrzyła mu w oczy, nastawiała mu głowę, szyję.... Po kilku
godzinach wyjeżdżał inny człowiek, żegnał się z nią jakby znał ją całe
życie..... może nikt mu dawno nie okazał miłości, zaufania, nie przytulił, a ona
z ufnością tuliła się do niego i czekała na wzajemność.... a gdy jeszcze nasz
kaleki pies Karuś wsiadł do autobusu i chciał jechać z nimi, chłopakowi łzy
pojawiły się w oczach.... Miał serce choć ukryte głęboko pod maską twardziela, a
Hania wydobyła to z niego, wyczuła, że w środku jest dobry, że ma w sobie
miłość, przyjaźń, pokazała mu, że jest potrzebny, może coś dać innym, że jest
ważny..... Hania terapeutka..... To tylko jeden przykład, może ktoś powie, że to
tylko instynkt, a my ją uczłowieczamy, ale faktem jest niezaprzeczalnym, że
wielu ludzi wychodziło od niej odmienionych, z łzami w oczach i to nie z
litości, ale z szacunku dla zwierzęcia, które pokazał im jak ważna jest każda
chwila życia, jak trzeba o nią walczyć i ją cenić mimo niesprawności, jak
cierpliwie znosić to co trudne, jak ufać wbrew doświadczonemu złu.... w jej
oczach nie było smutku, rezygnacji, jej oczy błyszczały, były pełne światła.....
ludzie to widzieli i wychodzili odmienieni..... jak wiele pięknych można o niej
jeszcze napisać.... Jakiś tydzień przed odejściem wyszła z boksu na pastwisko,
dawno tego nie robiła choć boks miała stale otwarty, wyszła sama jakby chciała
się pożegnać z ziemią, trawą..... potem układała się w boksie zawsze tak, żeby
głowę mieć jak najwięcej zwróconą w stronę słońca, wyciągała szyję i tak pięknie
leżała patrząc w niebo.... chudła w oczach, czuliśmy, że gaśnie, lekarstwa nie
działały, żaden zabieg już nie był możliwy, odeszła..... Dziękujemy serdecznie
wszystkim ludziom, którzy przez te lata otaczali Havankę miłością, opieką i
troską: szczególne podziękowania dla Państwa Kaweckich, którzy jej nadali imię i
sponsorowali jej pierwszą operację, dla Kasi i Ronyego Hard za to, że dbali o
to, aby miała wszytko co było potrzebne kochali ją, byli z nami w czasie jej
choroby wspierając Nas, dla Grażyny Kwintal i jej przyjaciół z Polonii
Amerykańskiej za duże wsparcie finansowe w leczeniu Havanki, dla Mr. Roya
Scudamore z Ocala na Florydzie za przygotowanie protezy nogi, dla Firmy KIK Gel
za opatrunki żelowe. Ogromne podziękowania dla Ani Ostrzyckiej i Marka Rymuszko
oraz czytelników Nieznanego Świata za wszelkie dobro jakie otrzymała dzięki
Waszemu patronatowi medialnemu. Szczególne podziękowania dla weterynarzy:
Andrzeja Golachowskiego i Basi, dla p. Pawła Golonki, p. Mieczysława Hławiczki,
dla naszego kowala Tomka Grobelnego. Andrzejowi Golachowskiemu dziękujemy z
całego serca za to, że razem z nami walczył o jej życie, aż do końca szukał,
konsultował, pytał i wielokrotnie przyjeżdżał, a Basi dziękujemy też i za
wielkie serce- płakała razem z nami, gdy się okazało, że już nic nie można dla
Hani zrobić..... Dziękujemy wszystkim, którzy brali udział w ratowaniu Havanki w
dniu 14 07. 2003 r. na targowisku w Bodzentynie (została odkupiona z samochodu,
który już jechał do rzeźni)- Kasi Kapciak, Ali Drapie, Piotrowi Dołowiczowi oraz
naszemu Dominikowi- to On wywalczył jej rozładunek negocjował cenę.
Dziękujemy
Kasi Stutz, Kasi Tomas, oraz państwu Pyrek za opiekę nad Hanią i naszej
pracownicy Alinie, która zajmowała się nią każdego dnia, karmiła, poiła, dawała
jej miłość i serce. Również podziękowania dla wspaniałych dziewczyn z Forum
Patataj, oraz dla Mariusza (Planktona) za wszelką pomoc jaką nam
okazaliście w tym trudnym dla nas czasie, wszystkim wolontariuszom, którzy
przyjeżdżając do Przystani poświecili Havance choć trochę czasu, żeby z nią
posiedzieć, pogłaskać, wyczesać, zapleść warkoczyki na grzywie- bardzo lubiła te
wszystkie zabiegi pielęgnacyjne.... Miała wielu przyjaciół- świadczą o tym
piękne wpisy w jej księdze gości, oraz zapalane pod jej boksem do dnia
dzisiejszego znicze.... Dziękujemy też my sami za Wasze wsparcie- wiemy jak
ciężko jest teraz naszemu Dominikowi, a Wasza życzliwość i zrozumienie są tak
ważne. Dominikowi dziękujemy za to, że właściwie on cały czas wierzył, że jest
szansa, szukał ciągle nowych sposobów pomocy, dzwonił, konsultował i kiedy my
już tak naprawdę poddałyśmy się, on jeszcze miał nadzieję i wspierał nas......
za codziennie podawane lekarstwa, opatrunki, które jej robiłeś, za szacunek i
oddanie jakie okazywałeś Hani, za to, że poświęciłeś dla niej tak wiele i za to,
że byłeś z nią kiedy odchodziła.... ona ufała Ci bezgranicznie.... Musimy też
Państwu powiedzieć, że niestety spotkało nas i wiele przykrych chwil z tego
powodu, że pozwoliliśmy Havance żyć, że jej nie uśpiliśmy, ale wiemy jedno....
gdybyśmy mogli cofnąć czas i wrócić do dnia 14.07.2003 to uratowalibyśmy Havanko
właśnie Ciebie i nie żałujemy ani jednego dnia razem spędzonego i wiemy, że
byłaś pełna życia i szczęśliwa.... jesteśmy dumni, że to właśnie do nas trafił
tak niezwykły koń, po odejściu którego popłynęło tyle łez.... Dziękujemy Ci
Havanko za wszytko czego nas ludzi nauczyłaś.... zawsze będziemy Cię pamiętać,
jesteś z nami nadal, bo żyjesz w naszych sercach.......

24 września 2007
Zapraszamy serdecznie do
odwiedzenia wirtualnego grobu Havanki na
www.e-cmentarz.pl.
Można tam zapalić znicz
lub postawić kwiaty.

13 września 2007
Kolejna tragedia
... odeszła Havanka
Ufność, dobroć, „duma i pokora w jednym",
„uosobienie wszystkiego, co najpiękniejsze, najszlachetniejsze"- to tylko część
wypowiedzi osób, które poznały Havankę.
Szczęściem było spotkać i poznać Ją, bo
zapadała w serce na zawsze, jak każde Stworzenie, które jest kimś więcej.
Te szczególne przypadki Dusz, w
kimkolwiek nie są, czy w człowieku, czy zwierzęciu, są wyjątkowe dla
wszystkich, którzy mają wrażliwe serca. Pozostają w nich zresztą na zawsze.
Havanka ubogaciła życie tych, którym
dane było mieć z Nią kontakt. Uczyła szacunku do życia jakiekolwiek ono
by było, uczyła pokory... dawała nadzieję. Za to wszytko ukochana Havanko
dzisiaj mówimy Ci DZIEKUJEMY. Tak bardzo wszyscy cierpimy po twoim odejściu.
Tak bardzo Cię kochaliśmy, kochamy i będziemy nadal kochać.... Galopuj na
zdrowych nóżkach i witaj wszystkich, którzy tam będą przychodzić... wyjdź i
kiedyś po Nas... Do Zobaczenia... bardzo bolą dzisiaj te słowa...
Wszystkich Państwa, którzy chcecie pożegnać Havankę prosimy o wpisy do
specjalnej księgi gości.... dzisiaj płynie już tak wiele łez. Tak bardzo
odczuwamy to, że Jej nie ma.... tak bardzo boli jej odejście. Odeszła jako
koń LEGENDA PRZYSTANI OCALENIE


  
Havanka - galeria specjalna
Havanka - Księga gości
|