|
Wielkie serce małej Bufci..........

Bufciu, Piesku kochany, wyjdź po nią i zaprowadź ją za Tęczowy Most,
już na zdrowych nóżkach....... to właśnie przy Twojej klatce w
klinice (kiedy czekałeś na operację)
malutka, niepełnosprawna koteczka
siedziała całymi dniami, bo to Ty stałeś się dla niej największym
przyjacielem.......... przecież przyjechała do kliniki połamana,
samotna i bezdomna. Było tam więcej zwierząt, ale ona właśnie Ciebie
- naszego komitetowego pieska - obdarzyła największą miłością i
zaufaniem. Pamietamy dzień, kiedy przyjechaliśmy po Ciebie, Bufciu,
aby Cię odebrać, bo odszedłeś na zawsze - pan dr zapytał: "A co z nią? Ona
została bez przyjaciela, czy możecie dać jej dom? ....... jest
niepełnosprawna, nie będzie nigdy chodzić, czy dacie jej dom? pewnie
i tak jej życie będzie krótkie...." Bez wachania zapadła decyzja -
malutką, niepełnosprawną, biało-czarną koteczkę nazwaliśmy imieniem
jej psiego przyjaciela - Buffinka - i wróciła do Przystani zamiast
niego. Patrząc na nią, czuliśmy, że jest jego częścią i dlatego od samego
początku była nam bardzo bliska. Obserwując ją, można było
zrozumieć, jak wielką siłą jest wola życia, nauczyć się od niej szacunku dla życia,
a nawet umiejętności życia mimo tak wielkiego kalectwa.......
Kalekie zwierzęta - to obserwujemy w naszym przytulisku - są wyjątkowe,
można czerpać od nich wiele dla naszego ludzkiego rozumienia i
przeżywania tego, co ważne..... Każdy, kto do nas przyjeżdżał, wie, jakim
niezwykłym stworzeniem była Buffinka; wielu z Państwa ją podziwiało
za tę wielką wolę życia, radość w każdym ruchu, ten błysk w oczach i
spryt......... Kiedy po spodniach wspinała się na kolana, jakby
chciała powiedzieć: "Słuchajcie, ja też tu jestem, też chcę na ręce, też chcę być
głaskana....." Upominała się o pieszczoty zwłaszcza od osób, które
polubiła, można było z nią porozmawiać, odpowiadała miauczeniem na zadawane
pytania, zawsze też chciała być blisko ludzi..... Szybko
zaaklimatyzowała się w naszym domu, mimo swej niepełnosprawności, poruszała się
najszybciej z naszych wszystkich kotów, gdy za pomocą jednej łapki
wspinała się na fotel, krzesło czy wersalkę (lubiła wygodę) - byliśmy pełni
podziwu....... Była jedynym kotem w naszym domu, który wiedział, że
koty polują na myszy (inne nasze koty sądzą, że myszy są pełnoprawnymi
współlokatorami domu i schodzą im z drogi)..... Wymagała szczególnej
opieki, dwukrotnie - a czasem nawet kilkakrotnie w ciągu dnia - musiała być
myta, suszona, smarowana maściami, ubierana w pampersa, czasem dla
lepszego poruszania się zakładaliśmy jej wózeczek....... Początkowo z
cierpliwością znosiła wszelkie zabiegi pielęgnacyjne z naszej
strony, ale z czasem nauczyła się rozpoznawać dźwięk nalewanej do miski wody do kąpieli i
szybko opuszczała swoje legowisko, aby się schować.......
Najśmieszniejsze sceny działy się wtedy, kiedy Buffinka uciekała przed wózeczkiem -
wystarczyło, że go tylko zobaczyła - jaka była wtedy szybka, chowała
się pod wersalkę albo w inny kącik i miała wtedy taki zawadiacki błysk w
oczach, jakby chciała powiedzieć: "Kto mie stąd wyciągnie? Znowu
zrobiłam was w ....!" Latem całe dnie spędzała z Elisią w ogródku przed domem,
wygrzewając się do słońca lub chowając pod krzakami, jeszcze
niedawno w ciepłe dni uciakały obie do ogródka......... Przez sztachetki w
płocie lubiła obserwować bawiące się dzieci, szczególnie
zaciekawiona była grą w piłkę..... W ogóle lubiła dzieci, wychodziła się przywitać, gdy
przychodziły do nas - to także jest szczególnym zjawiskiem, że
niepełnospawne zwierzęta mają wiele cierpliwości i zaufania do dzieci, że są takie
otwarte na kontakt z dziećmi...... Bardzo lubiła jeść, gdy tylko
słyszała dźwięk otwieranej puszki lub worka z suchą karmą, natychmiast
wyrastała jak spod ziemi i już prosiła o jedzenie.........
Wiedzieliśmy, że z powodu wypadku i kalectwa jej życie nie będzie długie, miała
uszkodzoną wątrobę i nerki, ale dzięki specjalistycznej karmie i
leczeniu udało się to opanować i poprawić, jednak kilkakrotnie zdarzały się jej
stany jakby zapaści - zatrzymanie akcji serca, bezdech i
kilkakrotnie udało się ją uratować - zawsze Dominik ratował jej życie, ale tym razem
się już nie udało........... Dziękujemy bardzo serdecznie Joasi i
Krzysiowi Lenarczyk-Przekwas wraz z maleńką Zosią, którzy otoczyli wirtualną
opieką Buffinkę, dzięki czemu mogliśmy ją karmić specjalistyczną
karmą, zakupili też dla niej wózeczek, który pomagał jej w poruszaniu się,
interesowali się jej losem, odwiedzali ją w Przystani, wiosną mieli
przyjechać, aby zapoznać maleńką córeczkę Zosię z Bufcią.......
Dziękujemy wszystkim Państwu, którzy przyczyniliście się do tego, że
szcześliwie przeżyła swoje ostatnie lata życia w naszej Przystani.
Zapamietamy Cię, kochana Bufciu, na zawsze... byłaś niezwykła i
bardzo dzielna... Pozostajesz w naszych sercach i pamięci i wiemy, że masz
juz zdowe nózki i biegasz za Tęczowym Mostem. W naszym domu jest
bardzo smutno i pusto bez Ciebie.
|