|
|
Każdego
roku z Polski do Włoch i
Francji eksportuje
się na rzeź 40 tysięcy żywych koni. Jest to jedna z niewielu
dziedzin, w której Polska zajmuje czołowe miejsce. Ideę
pomocy wiezionym na rzeź koniom poparło już ponad 500 tysięcy ludzi podpisując
się pod petycją domagającą się zakazu transportu żywych koni za granicę.
Głównymi odbiorcami są Włosi. Kupują największe i najgrubsze okazy, płacąc za
nie nawet 4-6 tysięcy złotych. Stłoczone w ciężarówkach (nawet po 35 sztuk!)
przerażone, głodne i spragnione zwierzęta jadą tysiące
kilometrów do rzeźni, nawet na Sardynię.
Istniejący
od 1998 roku
Komitet Pomocy dla
Zwierząt w Tychach
zajmuje się zbiórką pieniędzy na wykup koni prosto z transportów, baz
przeładunkowych, targów końskich (Bodzentyn, Sochaczew) i od ludzi, którzy
chcą się ich pozbyć.
Jesteśmy
stowarzyszeniem społecznym. Uratowaliśmy już ponad 80 koni. Niektóre z nich były już
nawet w rzeźni. Są wśród nich: 2-letni ogier
Brando
i jego 9-letnia matka
Figa, która 9 czerwca
2003 roku
oźrebiła się i nasz jedyny wolny od nieszczęśliwych wspomnień konik to
Toronto.
Konie te zostały cudem uratowane przez wojsko z rozlewisk Warty.
Odra,
15-letnia
klacz rasy „konik polski” przyuczona do
hipoterapii, gdy zachorowała na ochwat
przeznaczono ją na rzeź. 4-letni
ogier
Arlan pokazowy koń jednej z polskich
stadnin został sprzedany, bo nie widzi na jedno oko.
Litwa
i
Śnieżka
ok.
15-letnie klacze pracowały przy wyrębie. Do Bodzentyna przyjechały z Litwy,
były brudne. Na boku miały wycięte symbole rzeźne.
Konie
chwiały się na nogach i czuć było od nich....
alkohol! Opite i otumanione „chudły„ już w drodze
do Tych, po wyprowadzeniu z
auta
trudno było je poznać.
Nadzieja i
Urbanek zostały kupione 13 czerwca 2003 roku z bazy
przeładunkowej pod Krakowem, oba mocno zagłodzone i zaniedbane. W lipcu udało
nam się kupić 18-letniego wałacha, który po latach ciężkiej pracy na roli
przez miesiąc był tuczony ziemniakami, żeby uzyskać za niego lepsza cenę!
Nazwaliśmy go Kuba. Konie kupione 14.07.2003.
nie
mają jeszcze sponsorów, udało nam się je kupić prosto z targu koni
rzeźnych w Bodzentynie k/Kielc. Są to dwie klacze Hawanka
i
Mona oraz czteromiesięczny odsadek-
ogierek -
Yours. Również w Bodzentynie na naszej
przedostatniej interwencji 18.08.
odebraliśmy
ok. 3- miesięczne źrebię z wadą przednich ścięgien. Nazwaliśmy go
Karuś. Zwierzę było zaniedbane i
wygłodzone gdyż właściciel nie podsadzał chorego konia do
matki bo
nie widział w tym celu!!!
Sajra
to 15-letnia klacz wykupiona z jednej z polskich stadnin z ochwatem na cztery
nogi i wadą układu rozrodczego.
10
listopada 2003
roku
na targu koni rzeźnych w Bodzentynie udało
nam się wykupić rocznego ogierka, zapasionego parowanymi, słonymi ziemniakami.
Zwierzę bez przerwy
piło co
powodowało poprawę wyglądu i masy konia. Po przewiezieniu do naszego
przytuliska dostał kolki -
niestrawności. Teraz
czuje się dobrze.
Nazwaliśmy go
Fortek.
W naszej
Przystani Ocalenie znalazły swój dom również
klacze:
Kara , Batuta,
Selia, Galicja, Baśka,
Dinki Flower
i
Gryfia
oraz wałachy:
Tyszek,
Bingo, Kasztan,
Lucky, Figaro, Bandero, Sam, Węgielek,
Megan, Arbiter,
Mystic,
Elian, Nimb, Kuba, Alegro
i kucyki
Bąbel i
Bunio.
Marzeniem
KPdZ w Tychach jest stworzenie przystani wszystkim ocalonym koniom, by ich
wspomnienie o Nas-ludziach było jasne i ciepłe.
Pomóżcie
więc
w ratowaniu wysyłanych na śmierć zwierząt, aby wizerunek naszego kraju był
znów kojarzony z tymi, którzy kochają konie.
|
|